Co przejęcie Pekao będzie oznaczało dla klientów?


PZU do spółki z PFR odkupi od włoskiej grupy UniCredit akcje Banku Pekao. Dzięki przejęciu państwo przejmie kontrolę nad drugim co do wielkości bankiem w Polsce. Czego mogą się spodziewać klienci?

Informacja została podana do publicznej wiadomości dzisiaj rano. Nasz narodowy gigant ubezpieczeniowy do spółki z Polskim Funduszem Rozwoju kupią od włoskiej grupy UniCredit 32,8 proc. akcji Banku Pekao za łączną kwotę 10,6 mld zł. Do PZU trafi 20 proc. akcji o wartości 6,5 mld zł, a do PFR 18,2 proc. warte 4,1 mld zł. Pozostałe 7,3 proc. akcji Włosi sprzedadzą w drodze transakcji rynkowych. UniCredit zobowiązał się, że nie będzie kupował w przyszłości banków w Polsce ani nie będzie otwierał w naszym kraju oddziału.

Jest to jedna z największych transakcji w branży bankowej ostatnich lat, a zarazem realizacja idei repolonizacji sektora bankowego. Po przejęciu pakietu kontrolnego w Pekao, w rękach skarbu państwa znajdą się dwa największe banki na rynku. PKO BP obsługuje około 9 mln klientów, a Bank Pekao 5 mln. Oprócz nich rząd kontroluje już Aliora z częścią BPH, BGK i pośrednio Bank Pocztowy i BOŚ. Aktywa banków kontrolowanych przez skarb państwa to około 560 mld zł, czyli jedna trzecia sektora bankowego w Polsce.

Państwo uratuje żubra?

Transakcja przejęcia będzie ciągnęła się miesiącami, więc klienci nie odczują zmian z dnia na dzień. Jedną z pierwszych rzeczy, której mogą się spodziewać, będzie likwidacja logo UniCredit z logotypu Banku Pekao. Charakterystyczna piłka pojawiła się na szyldach banku w 2012 roku, zastępując dobrze znanego klientom Żubra. Na tę chwilę trudno powiedzieć, czy żubr pojawi się ponownie nad placówkami, czy zostanie przygotowana całkiem nowa identyfikacja wizualna. – Będziemy rozważać rebranding, jest szansa na to, że żubr wróci do Polski – powiedział dziś w rozmowie PAP prezes PZU Michał Krupiński.

Na pewno z dnia na dzień nie zmienią się też warunki świadczonych usług. Podczas fuzji zmieniają się właściciele podmiotów, ale wszelkie umowy zawarte z klientami pozostają w mocy. Zmianie nie ulegają numery kont, kart czy systemy bankowości internetowej. Jakiś czas po przejęciu można się natomiast spodziewać pewnych zmian w cennikach. Zazwyczaj nowy właściciel dokonuje przeglądu portfela produktów i układa cenniki na swoją modłę. Nie musi to jednak oznaczać podwyżek (choć praktyka pokazuje, że są one często nieuchronne).

Koniec płatności mobilnych PeoPay

Można się też spodziewać, że PZU będzie chciało mocniej wejść z produktami ubezpieczeniowymi do placówek przejmowanego banku. Klientom będą więc proponowane polisy do rachunków, kart czy kredytów. Obok produktów PZU pojawią się też ubezpieczenia Link4, bo towarzystwo to należy do naszego narodowego ubezpieczyciela. Taki alians może mieć dobre strony. Ubezpieczyciel może proponować ubezpieczenia (np. OC czy mieszkaniowe) posiadaczom rachunków w Pekao na korzystniejszych warunkach.

Najprawdopodobniej przejęcie będzie też oznaczało koniec płatności mobilnych PeoPay. Kontrolowane przez skarb państwa banki – PKO BP i Alior – promują aktywnie lokalny system płatności mobilnych Blik. PeoPay jest rozwiązaniem konkurencyjnym. Co prawda prowadzone były rozmowy nad połączeniem obu systemów, ale w obecnej sytuacji wydaje się to mało prawdopodobne.

Więcej banków w rękach skarbu państwa

Można się też zastanowić, czy w dłuższym horyzoncie czasu PZU nie połączy swoich bankowych marek w jeden podmiot. Po przejęciu, będzie posiadało dwa duże banki: Pekao i Aliora. Przy czym w skład tego drugiego weszły niedawno BPH i Meritum Bank. Połączone aktywa takiego nowego banku wynosiłyby 225 mld zł. Dla porównania aktywa PKO BP to 268 mld zł.

Na tę chwilę prezes PZU nie planuje połączenia Aliora i Pekao. – Koszty synergii byłyby większe niż jej efekty. Stąd nie zamierzamy łączyć tych dwóch banków, to dwa różne modele biznesowe. Alior jest bankiem dość silnie wzrostowym, Pekao jest głównym bankiem korporacyjnym w Polsce – powiedział w wywiadzie dla PAP.

Konsolidacja rynku i „pożeranie” mniejszych graczy wbrew pozorom nie jest dobrą informacją dla klientów. Im mniej banków, tym słabsza konkurencja, a co za tym idzie droższe produkty. W rękach skarbu państwa znajdą się instytucje posiadające około jednej trzeciej aktywów całego sektora. To one będą kreowały i dyktowały politykę cenową dla pozostałych graczy na rynku. Trzeba mieć przy tym na uwadze, że w spółkach państwowych nie zawsze racjonalne decyzje biznesowe grają pierwsze skrzypce. Dobrze obrazuje to sytuacja z początku roku, kiedy to posłowie wezwali prezesa PKO BP na dywanik, po tym jak zdecydował się zmienić cennik.

Obserwuj @wboczon

Wojciech Boczoń

Źródło:

Co ty na to?
Heheszek Heheszek
0
Heheszek
O Mateńko O Mateńko
0
O Mateńko
Hejtuś Hejtuś
0
Hejtuś
Rekin Rekin
0
Rekin
Świntuch Świntuch
0
Świntuch
Czaruś Czaruś
0
Czaruś

log in

reset password

Back to
log in