Panika na Wall Street. Inwestorzy kupują rekordowo drogie akcje


Cztery główne amerykańskie indeksy giełdowe ustanowiły nowe nominalne rekordy wszech czasów. Inwestorzy w lekkiej panice kupowali rekordowo drogie akcje. Po uwzględnieniu inflacji amerykańskie spółki są wyceniane najwyżej od czasów bańki internetowej.

Skala wzrostów być może nie powala na kolana. Ale nominalne poziomy nowojorskich indeksów już owszem. Dow Jones po zwyżce o jedną trzecią procenta osiągnął pułap 19.614,81 pkt. Marzenie o 20.000 pkt. przed końcem roku staje się niemal powszechne. S&P500 po skromnym wzroście o 0,22% sięgnął 2.246,19 pkt. A jeszcze do niedawna bariera 2.200 pkt. wydawała się czystą fantazją.

Po raptem dwudniowej korekcie pod koniec listopada do bicia historycznych maksimów powrócił także Nasdaq Composite, który w czwartek zyskał 0,44% i dobił na zamknięciu do 5.417,36 punktów. Indeks mniejszych spółek Russell2000 także poprawił niedawne szczyty, zyskując 1,6%. Wart odnotowania jest fakt, że od miesiąca wzrostom na Wall Street towarzyszy wyższy od przeciętnej wolumen obrotów akcjami.

Do niedawna nędzne tegoroczne stopy zwrotu z amerykańskich indeksów w ciągu ostatniego miesiąca zaczęły wyglądać lepiej niż dobrze. Od początku roku DJIA wzrósł o 12,6%, S&P500 o prawie 10%, Nasdaq o 8,2%, a Russell2000 aż o 22,8%.

Póki co nikomu zdaje się nie przeszkadzać fakt, że amerykańskie akcje są wyceniane ekstremalnie wysoko w relacji do przypadających nań zysków. Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 liczony dla danych historycznych (tj. za ostatnie cztery kwartały) wynosi 25,8. Pomijając statystyczny wyskok z roku 2009 drożej było tylko podczas bańki internetowej na przełomie XX i XXI wieku. Także wyceny bazujące na oczekiwanych zyskach są wysokie – tak liczony C/Z sięga 17,2.

Jeśli wziąć pod uwagę tzw. Shiller PE – czyli relację kapitalizacji spółek z S&P500 do uśrednionych i skorygowanych o inflację zysków za ostatnie 10 lat – to tak liczony C/Z zbliża się do 27,8. Wskaźnik ten wyższe wartości osiągnął tylko dwa razy: przed krachem w roku 1929 oraz w latach 1997-2002.

Narracja w mediach głównego nurtu od miesiąca pozostaje ta sama: to nadzieje na przyspieszenie wzrostu gospodarczego USA pod rządami Donalda Trumpa pchają w grę wyceny akcji i zbijają ceny obligacji skarbowych. Póki co rynek wydaje się „kupować” tą teorię. Pytanie tylko jak długo.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Co ty na to?
Heheszek Heheszek
0
Heheszek
O Mateńko O Mateńko
0
O Mateńko
Hejtuś Hejtuś
0
Hejtuś
Rekin Rekin
0
Rekin
Świntuch Świntuch
0
Świntuch
Czaruś Czaruś
0
Czaruś

log in

reset password

Back to
log in