Ukraińcy są Polsce potrzebni, a Polska potrzebna jest im. Budują nasz wzrost gospodarczy


Fot. Muszynski/REPORTER/East news Ameryka dla nich za droga, Rosja zbyt skorumpowana. W Polsce często zaczynali w zimnych piwnicach, pod dwoma kocami. Pracują na budowach, w rolnictwie, jako kelnerzy czy fryzjerki. Ale też jako programiści czy dziennikarze. Legalnie zatrudnionych jest ich blisko milion. W Polsce Ukraińcy założyli 2,7 tys. firm i dokładają do naszego budżetu około 400 mln zł rocznie. Jedną ręką ratują gospodarkę swojej ojczyzny, a drugą budują polski PKB.

Aleksander Kovalchuk w Polsce jest od blisko roku. Pracuje w fabryce opakowań na Dolnym Śląsku. Prócz tego rozwija własną firmę związaną z rynkiem medycyny naturalnej i szkoleń biznesowych NSP. Pochodzi z Winnicy na wschodnim Podolu, ale to w Polsce chce zostać na stałe. – Czekam tylko na przyznanie pobytu stałego. Wówczas ściągnę do Polski również żonę i syna – mówi.

Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w 2015 roku, tzw. oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi wydano 763 tys. To w przybliżeniu pokazuje skalę ich obecności w kraju. Dane Głównego Inspektoratu Pracy mówią nawet o 989 tys. zatrudnionych w 2015 roku. Dziś liczba ta przekracza milion.

Za chlebem tylko w ostatnich dwóch latach wyjechało z Ukrainy 5 mln obywateli, a Polska stała się głównym kierunkiem ich długoterminowej emigracji zarobkowej. Pod tym względem zdeklasowaliśmy Rosję. Choć ta wciąż przewodzi w statystykach krótkoterminowych wyjazdów – wynika z raportu Międzynarodowej Organizacji do spraw Migracji.
Dla Aleksandra Ameryka jest za droga, Rosja zbyt skorumpowana i nieprzychylna. A Polska? – Ludzie podobni do nas, a jednak Zachód – Europa. Dobre zarobki i przyjazne warunki do tego, aby pójść na swoje, rozwijać się, zarabiać pieniądze – zaznacza. – Wielu Ukraińców marzy, aby tu przyjechać.

Imigracja ratunkiem i przekleństwem

Mychajło jest hucułem, góralem z południowo-zachodniej Ukrainy. Do Polski, do pracy jeździ już blisko 10 lat. Zaczynał jak wielu z jego wioski, od nielegalnej pracy na budowach, przy remontach i prostych pracach fizycznych. Teraz zatrudniony jest na umowę w firmie budowlanej, jako szef ekipy zbrojarzy.

– Mieszkało się w zimnych piwnicach budowy, grzejąc się małą farelką i dwoma kocami. Chleb z pasztetem na śniadania i kolacje, a w południe czasem zupa. Czarne pieniądze ukryte w spodniach, żadnej pewności jutra. Groza – wspomina. – Dziś życie jest inne. Pracuję legalnie. Firma organizuje mieszkanie, transport, ubezpiecza, płaci terminowo. Co zarobię, odkładam na konto, albo wysyłam przekazem na Ukrainę.
Wysyła zwykle dwie z trzech części pensji. Resztę przeznacza na życie w Polsce – zakupy, małe przyjemności jak papierosy, czasem kino. Kiedyś podobnie jak wielu myślał, aby na stałe tu zostać. Mówi nieźle po polsku, ma dobry fach w ręku. Planował sprowadzić żonę i rodziców. Oni jednak nie chcieli opuścić gór – zwłaszcza kiedy na świat przyszły jego córki. – Brakuje mi tu rodziny. Ale faktem jest, że to, co zarobię w Polsce, na Ukrainie jest warte znacznie więcej – podkreśla.
Imigranci zarobkowi, tacy jak on, są najsilniejszym inwestorem w gospodarkę Ukrainy. Tylko w tym roku za sprawą przekazów pieniężnych wysłali do kraju około 7,5 mld. dolarów. Te wpływy są już wielokrotnie wyższe od transzy kredytowych z MFW. Ich udział w ubiegłorocznym PKB wyniósł 6,45 proc., czyli mniej więcej tyle, co wypracowało budownictwo, przemysł wydobywczy razem wzięte oraz ponad dwukrotnie więcej niż ukraiński sektor finansowo-ubezpieczeniowy – wyliczył Obserwator Finansowy.
Jest też druga strona tego zjawiska. Z kraju wyjeżdżają specjaliści, ludzie wykształceni i najbardziej operatywni. Ukraina się wyjaławia z najbardziej wartościowych pracowników. Spora część z pracujących w Polsce Ukraińców poważnie rozważa osiedlenie się u nas na stałe. Kiedy sprowadzą rodzinę, skończą się również przekazy pieniężne. Co zarobią, zainwestują w życie na obczyźnie.

Zostać w Polsce i pracować

Razem z Mychajłem w Polsce pracuje jego trzech sąsiadów. Najmłodszy, Wiktor, kupił tu samochód, a niebawem zamierza sprzedać dom na Ukrainie, aby kupić małe mieszkanie we Wrocławiu. – Chce zostać. Uczy się języka. To z Polską wiąże swoją przyszłość – opowiada z nieskrywaną zazdrością Mychajło.

Jak wyliczają analitycy przytaczani przez serwis 24tv.ua, tylko w ciągu ostatniego roku Ukraińcy kupili w Polsce ponad 35 tys. m. kw. mieszkań i otrzymali 99 zezwoleń na nabycie gruntów. Potwierdzają to dane MSW, według których liczba zakupionych przez Ukraińców mieszkań wzrosła w ciągu roku o około 90 proc. Ukraińcy najczęściej wybierają mieszkania w dużych miastach – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu czy Gdańsku.

– Wielu z Ukraińców od początku planuje podjąć pracę i zostać. Część z nich tu przeniosła swoje biznesy. Dane mówią o 2,7 tys. firm założonych przez nich w naszym kraju. Tu zarabiają, płacą podatki, kupują mieszkania. Rośnie również liczba samochodów kupionych w Polsce przez ukraińskich obywateli – wylicza Daniel Dziewit, założyciel portalu kojarzącego pracowników z Ukrainy z polskimi pracodawcami PracaDlaUkrainy.pl. – Marzeniem wielu jest pobyt stały, Karta Polaka i spokojna przyszłość. Ale i Ukraińcy są potrzebni Polsce. Widać zapotrzebowanie na specjalistów technicznych, pracowników biurowych, lekarzy, programistów.

Jak przypomina Dziewit do emigracji skłania ich nie tylko sytuacja polityczna kraju, ale przede wszystkim kłopoty ekonomiczne: drastyczna dewaluacja hrywny oraz kryzys gospodarczy 2013 roku uderzył w portfele zwykłych ludzi.
Sam również zatrudnia Ukrainkę, znającą kilka języków, wykształconą dziennikarkę, z którą wspólnie pomagają szukać pracy dla Ukraińców w Polsce. – Legalnie zatrudnieni imigranci dodają do Polskiego PKB ponad 400 mln zł. Tyle w każdym razie odprowadzają do ZUS firmy założone przez Ukraińców w naszym kraju – zaznacza twórca platformy PracaDlaUkrainy.pl.

Jak istotny wpływ na naszą gospodarkę mają imigranci przekonywał Związek Przedsiębiorców Polskich, który postulował by związku z sytuacją demograficzną kraju pilnie zalegalizować pobyt wszystkich Ukraińców aktualnie przebywających w Polsce.

"Różne prognozy – m.in. Narodowej Rady Ludnościowej – szacują, że aby utrzymać obecny poziom gospodarki do 2050 roku musimy przyjąć około 5 milionów emigrantów. Polska pilnie potrzebuje chętnych do pracy, łatwo asymilujących się imigrantów. Naturalnymi kandydatami w tym zakresie są Ukraińcy. Jak można dosyć łatwo oszacować, taki ruch mógłby przynieść budżetowi państwa kilka miliardów złotych rocznie, przy praktycznie zerowych kosztach" – czytamy w raporcie ZPP.

Z badań przeprowadzonych przez Dom Badawczy Maison w styczniu 2016 na zlecenie ZPP wynika, że aż 52 proc. Polaków pozytywnie odnosi się do przyznania stałego pobytu Ukraińcom przebywającym w Polsce. Przeciwnego zdania jest 28 proc. badanych. Sympatia wydaje się obopólna, bo deklaruje ją aż 79 proc. mieszkańców zachodniej Ukrainy.

Nie tylko siła niewykwalifikowana

Pochodząca z Kijowa Żenia zaczynała jako opiekunka dla dzieci. Mieszkała u przyjaciół w Stolicy Dolnego Śląska. Praca z polecenia, ale na czarno. Długo szukała dla siebie miejsca i legalnego zajęcia, ale nawet z dyplomem kijowskiej akademii sztuk pięknych i płynną znajomością angielskiego nie było łatwo. W końcu przyjaciele, w ramach prezentu urodzinowego, zafundowali jej kurs grafiki komputerowej. Dziś legalnie pracuje w dziale reklamy wizualnej jednej z podwrocławskich firm. Rok temu wyszła za Polaka i została w Polsce na stałe.

Jak zauważa dr Marcin Wrona z Instytutu Sobieskiego, szara strefa pracy Ukraińców jest mimo wszystko dość duża. Wielu z pracowników zaczynało nielegalnie. Szczególnie dotyka to takich branż jak budownictwo czy rolnictwo, gdzie w okresie do 6 miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy nie wymaga się uzyskania zezwolenia na pracę.

Ze statystyk Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 2015 roku, wynika, że pracujący w Polsce Ukraińcy wykonują głównie proste prace w gospodarstwie rolnym, pracują przy zbiorach owoców, przetwórstwie mięsa, sprzątają lub całodobowo zajmują się osobami starszymi.

To się jednak zmienia, mimo że stereotyp zatrudnionego w Polsce Ukraińca wciąż nasuwa skojarzenia z murarzem albo sprzątaczką. Jak wynika z analiz branżowego portalu HeadHunter cytowanych przez Obserwatora Finansowego, aż 68 proc. ukraińskich menedżerów wyższego szczebla gotowych jest już teraz wyemigrować. Wielu już to zrobiło zasilając w Polsce zespoły dużych, międzynarodowych i polskich firm.

Trend ten potwierdza Daniel Dziewit, który w bazie portalu ma zarejestrowanych blisko dwa tysiące profili, a z dnia na dzień ta liczba rośnie. – Polskiego pracodawcy szuka wielu informatyków, programistów, ekspertów branży IT. Nie brakuje również dziennikarzy czy ekspertów od Public Relations. Ostatnio swoje CV złożył u nas również prawnik – wylicza. – Pora już pozbyć się stereotypów i dostrzec potencjał intelektualny i kapitał tych pracowników.

Money.pl

Co ty na to?
Heheszek Heheszek
0
Heheszek
O Mateńko O Mateńko
0
O Mateńko
Hejtuś Hejtuś
0
Hejtuś
Rekin Rekin
0
Rekin
Świntuch Świntuch
0
Świntuch
Czaruś Czaruś
0
Czaruś

log in

reset password

Back to
log in